Transformers: Zemsta Upadłych recenzja filmu

Druga część nie odbiega niczym od swojej poprzedniczki, poza faktem, że jest w niej wszystkiego więcej. Zobaczymy mnóstwo kapitalnie generowanych komputerowo robotów, masę walki w wielu krajobrazach na całym świecie, a także wiele pościgów nie tylko w wykonaniu Autobotów.

W tej części główny bohater przez przypadek wejdzie w posiadanie kawałka Kości Wszechiskry, która pozostała w jego ubraniu, kiedy walczył z Decepticonami w poprzedniej bitwie. Sam dotknie fragmentu – co sprawi, że zacznie widzieć dziwne symbole. Tymczasem, jeden ze starożytnych Prime’ów, zwany Upadłym, przygotuje spisek mający na celu obalenie Optimusa, uwolnienie Megatrona i zniszczenie Ziemi w  celu wydobycia Energonu. Nadchodzi największa walka od czasów bitwy o Cybertron. Tym razem, znów w obronie ludzi staną nieprzejednane Autoboty, których najgorszym wrogiem po Upadłym stanie się amerykański rząd. I niestety w tej bitwie… nie obejdzie się bez ogromnego poświęcenia.

Poprzednia część, mimo tego, że została naprawdę dobrze zrealizowana, zostawiła pewien niedosyt. Wielkie roboty były tak niesamowitym przedstawieniem, że oglądane po raz pierwszy sprawiały, że chcieliśmy na nie patrzeć jeszcze w wielu kolejnych scenach. Na nasze szczęście, Michael Bay bardzo wydłużył drugi film, czego zupełnie się nie czuje – z powodu jego dynamiki. Zaczyna oczywiście mocno i zwiększa tylko widowiskowość swojego przedstawienia wraz z kolejnymi minutami.

Zabawki stworzone przez firmę Hasbro stały się jednym z najlepszych motywów do ekranizacji, która po prostu wyrywa z siedzenia. Na pierwszy rzut oka wyłaniają się oczywiście rewelacyjne głosy robotów, które podkładane są przez prawdziwych mistrzów tej sztuki. Jest między nimi np. Hugo Weaving wcielający się w bezlitosnego Megatrona i czarujący Peter Cullen, który Optimusem jest już chyba jakieś 30 lat. Dla wielu ludzi zajmujących się dubbingiem to właśnie ten człowiek jest największym idolem i prawdziwą legendą.

Jeżeli o głosach mowa, to trzeba wspomnieć o grze aktorskiej, która w wykonaniu młodego LaBeoufa jest bardzo dobra. Chłopak świetnie odnajduje się w momentach zarówno komediowych (wiele scen, w których można solidnie się pośmiać), jak i dramatycznych (w tej części Bay nie poskąpił nam mocnej dramaturgii), będąc zauważalnym oraz miłym ackentem filmu. Reszta obsady pozostaje raczej bez wyrazu, co nie przeszkadza w oglądaniu, bo to nie dla nich przecież przyszliśmy do kina. Produkcja wzbogacona jest przepięknymi zdjęciami i muzyką – będącą perfekcyjnym tłem dla wszystkich wydarzeń. Patrząc na tę produkcję nie ma się dosyć. Sprawia, że nasze oczy otwierają się coraz szerzej i chcemy coraz więcej. Czas mija i mimo 150 minut trwania filmu, łzy napływają do oczu, bo chęć zobaczenia jeszcze raz przygód tych niezwykle sympatycznych gigantów jest ogromna. Siła charakterów – zarówno Autobotów, jak i Decepticonów – sprawia, że przestajemy zwracać uwagę na ludzi, a sceny walki między „dziećmi Cybertronu” przyprawia nas o palpitację serca.

Chyba jedna z największych i najpiękniejszych „lekkich” produkcji ostatnich lat. Jedyny film, który na tym poziomie może pokonać „Transformersy” to prawdopodobnie „Iron Man 2”. Bez ambitnych dialogów, skomplikowanych wątków, ale za to z klasą i tzw. solidnym przytupem. Świetnie również reżyser ukazuje różnicę pomiędzy gatunkami robotów a ludzi, którzy przecież teraz walczą ramię w ramię przelewając krew, olej oraz metale szlachetne. Dodatkowo, przywódca Autobotów Optimus Prime podniesiony jest do rangi rycerza nie z tej epoki, dla którego dobro innych, honor i odwaga to życiowe priorytety. Te cechy jego charakteru wysuwają się na pierwszy plan, powodując szybko wzrost pozytywnych uczuć wobec olbrzymich wojowników. Gorąco polecam ten sequel wszystkim miłośnikom gatunku i nie tylko![strona_podzial]

Tytuł oryginalny: Transformers: Revenge Of The Fallen
Produkcja: USA
Rok wydania: 2009
Dystrybutor: United International Pictures
Reżyseria: Michael Bay
Scenariusz: Ehren Kruger
Zdjęcia: Ben Seresin
Muzyka: Steve Jablonsky
Obsada: Shia LaBeouf, Megan Fox, Tyrese Gibson
Gatunek: Sci-fi
Czas trwania: 150 min.

Ocena:
9/10

Autor: Jakub Lipczik

Blog jest częścią StacjaKultura.pl, a tekst należy do tej witryny. Sposnorem witryn jest amso Komputery Warszawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *