Dziennik zakrapiany rumem recenzja filmu

Zasiadłem przed klawiaturą mojego komputera obok postawiłem butelkę rumu. Zastanawiam się co wybrać: rum czy pisanie? Wybór wydaje się oczywisty: odkręcić butelkę, wlać odrobinę trunku do kryształowej szklaneczki i rozpocząć pisanie. Jednak jedna rzecz nie pozostawia mi spokoju czy do końca tego tekstu wytrwam uderzając w czarne klawisze klawiatury, podczas gdy w moich żyłach w rytm jej odgłosów będzie wędrował promil alkoholu. Jednak zasmucę fanów pisania „pod wpływem” i do tekstu podejdę z trzeźwym umysłem i równie trzeźwo trzymającymi się palcami. Może to być jednak trudne zwłaszcza, gdy porwałem się na pisanie o filmie, który rum ma w tytule, bo właśnie o Dzienniku zakrapianym rumem będzie ten tekst.

Większość z nas z deliryczną i rozedrganą twórczością Huntera S. Thompsona zetknęła się przy filmie Terryego Gilliama Las Vegas Parano. Może Las Vegas Parano ktoś obejrzał przez przypadek, tak jak przez przypadek, buszując po piwnicy Huntera Thompsona Johnny Depp odnalazł maszynopis „Dziennika rumowego”. Jednak dziełem przypadku już nie było to, że Bruce Robinson nakręcił Dziennik zakrapiany rumem i mamy okazję by ponownie zanurzyć się w wizjonerskim dziennikarstwie Thompsona. (Nierzadko dzieje się tak, że gotowy tekst musi przebyć długą drogę od „leżakowania” w szufladzie (piwnicy) po film). Jednak należy się zastanowić czy na srebrnym ekranie otrzymamy produkt, choć trochę przypominający „wykolejoną” i narkotyczną powieść autora „Dziennika rumowego”.  Nic z tych rzeczy, film jest zrobiony na serio i tylko „zakropiony” elementami szalonego pijaństwa. Ktoś może zapytać: co on pisze? Chyba jego mózg jest niedotleniony albo wyładowały mu się baterie, przecież każda scena ocieka alkoholem, rum pije się tutaj na wiadra, a nie butelki. ( Wynajem komputerów )

Już odpowiadam na te zarzuty (które notabene sam sobie postawiłem). Rzecz dzieje się w Portoryko w latach 60, a więc okresie, podczas, którego „Bogaty port” (z hiszp. Puerto Rico) z krainy utrzymującej się głównie z rolnictwa, wkracza w okres wielkich zmian, które to przekształcenia nastąpiły przy udziale amerykańskich deweloperów czy też koncernów farmaceutycznych. Tłem dla akcji dziejącej się w filmie jest proces przeistaczania „Biednego” Rico w miejsce, które dzisiaj z zachwytem oglądamy w kolorowych folderach wyszukując ofert na wakacje. Tak też zostało przedstawione Portoryko, gdzie przygnębiające i smutne ulice przeplatają się z przepychem i pięknem widzianym z piaszczystej plaży. Główną zasługę należy przypisać polskiemu operatorowi Dariuszowi Wolskiemu, który z niezwykłą precyzją sfotografował i uchwycił magię Portoryko z jednej strony zaniedbanego, pełnego zrujnowanych kamienic i dusznych od nadmiaru ludzi i dymu z cygar barów, a z drugiej pełnego rozkwitu, wielkich pieniędzy, szybkich samochodów i pięknych kobiet.

Co może się stać, gdy „wypalony” dziennikarz wyląduje w hallu jednego z portorykańskich hoteli? Może po prostu wyciągnąć nogi na leżaku, założyć okulary przeciwsłoneczne i oddać się urokom Portoryko. Na początku tak jawi nam się Paul Kemp (Johnny Depp), niespełniony pisarz, dziennikarz, który chce spokojnie i słodko sączyć drinki z palemką. Jednak zetknięcie z rzeczywistością, którą zastał nie pozwala mu na ciągłe paradowanie w „różowych okularach”. Kemp założył maskę, ślamazarnego i uśmiechem ratującego się z każdej opresji faceta, pod tym iście karnawałowym przebraniem kryje się mężczyzna, który mimo wszystko nie jest pozbawiony empatii i na swój zapijaczony łeb, próbuje zrozumieć prawa, jakimi rządzi się wyspa. Paula Kempa ciągnie do łatwo zarobionych pieniędzy i blichtru, ale gdy tylko udaje mu się wytrzeźwieć to zaczyna rozumieć, że w przemianach nie chodzi tylko o pieniądze, ale o coś więcej tym „czymś więcej” jest chęć zemsty na człowieku, który przepełniony jest chęcią zysku i wyzysku – Sandersonie (Aaraon Eckhart), a także uświadomienie ludzi, co tak naprawdę dzieje się pod ich nosem. Łatwo jest zrozumieć taką zależność, ale jak to w przypadku człowieka o chwiejnym kroku i oddechu ognia bywa, trudno jest zrealizować postawione sobie cele. W sposób przemyślany zostały przedstawione prawa, jakie rządzą rynkiem, tylko, że w przypadku, gdy dziennikarz nie może zajmować się poważnymi sprawami, a pisaniem o kręgielni bądź wymyślaniem horoskopu to, co istotne zaczyna uciekać, bądź też zostaje na dnie butelki.

Można przyczepić się do formy poprowadzenia całego filmu, fabuła się nie klei i raczej ten film należy starać się obejrzeć sekwencyjnie – łączyć odpowiednie klatki ze sobą by dany wątek układał się w całość. Dużo zależy też od tego, kto i jak podejdzie do samego filmu i tego, co będzie chciał w nim dostrzec: czy alkoholowo-narkotyczne perypetie głównego bohatera, czy raczej podłoże, na którym opiera się film, a alkoholem ono nie jest. Johnny Depp gra to, do czego nas ostatnio przyzwyczaił, zawadiackie spojrzenia, dużo ironii do granej przez siebie postaci, niby ten sam Ed Wood czy Raoul Duke z Las Vegas Parano, ale jednak o większej wrażliwości i odrobinę zdystansowany, ale kto wie może taki był Hunter Thompson w latach 60 – idealista, który dopiero zaczyna rozumieć świat, gdy patrzy na niego z perspektywy używek. W tym filmie należy również zwrócić uwagę na kreacje aktorów, którzy grają role drugoplanowe, Michael Rispoli (Bob Sala) oraz Griovanni Ribisi  (Moburg). Są „kwintesencją” Portoryko, melodią ulicy, dymem z cygara, rumem, a także halucynogenem, prowadzą głównego bohatera przez „pomost”, który prowadzi do właściwego jachtu.

Dziennik zakrapiany rumem nie należy do gatunku filmów ciężkich i skomplikowanych, twórcy filmu trochę zbyt lekko potraktowali temat jakim dysponowali w ręku. Nie uważam by był to film zły, jednak potencjał, który drzemie w powieści Thompsona nie został na ekranie wyczerpany. Sceny z Dziennika przewraca się przyjemnie i nie męczą widza, zwłaszcza, gdy w tle pobrzmiewają gorące rytmy, a słońce Portoryko rozgrzewa nasze policzki, a to biorąc pod uwagę, jaka obecnie aura nas otacza bardzo się przydaje.

Napisane bez najmniejszej kropelki rumu, ale pod wpływem zimna.

Autor:Dominik Ferenc

A ja dodam, że tekst i blog jest własnością StacjaKultura.pl zaś wszystkie nasze witryny utrzymuje AMSO Rent Wynajem komputerów.
[strona_podzial]

Tytuł oryginalny: The Rum Diary

Reżyseria: Bruce Robinson

Scenariusz: Bruce Robinson

Produkcja: USA

Zdjęcia: Dariusz Wolski

Muzyka: Christopher Young

Obsada: Johnny Depp, Aaron Eckhart, Michael Rispoli

Premiera: 30 grudnia 2011 (Polska), 13 października 2011 (Świat)

Gatunek: Dramat

Czas trwania: 2 godz.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *