Bezmiar Sprawiedliwości recenzja filmu

Przed laty Wilczek zajmował się sprawą zabójstwa. Oskarżony był znanym dziennikarzem, zaś ofiara jego kochanką. Z jednej strony brak dowodów, z drugiej- oskarżony jako jedyny miał motyw, aby zabić.

Mecenas Wilczek stara się nie popełniać błędów, nie działa pochopnie. Nie osądza oskarżonego (Artur Żmijewski) dopóki nie znajdzie dowodów. Nie chce jednak oszukiwać samego siebie, dlatego jego życie staje się coraz bardziej pogmatwane. Nie umie sobie poradzić z żoną, działa na przekór swojej kochance. Prowadzi to do tego, że zostaje sam. Szuka dowodów, lecz ich nie odnajduje- wszystkie znikają wraz z ewentualnymi poszlakami. Tymczasem inni sędziowie, w swoich myślach, doskonale wiedzą, że oskarżony zasługuje na wyrok. Wilczek jednak szpera, stara się zrozumieć rzekomego mordercę, lecz nic z tego.  Na przekór jemu okazuje się też, że wyrok został już dokonany przez sfery będące wyżej od niego. Mecenas nie ma większego wpływu na proces, musi ulec presji.

laptopy poleasingowe Kraków

Podczas opowieści, chłopak – praktykant – zaczyna szperać szukając odpowiedzi na to jak było naprawdę. Oto właśnie chodziło Wilczkowi- aby zachęcić przyszłego prawnika do tego, żeby ten poznał prawdę, a jednocześnie zobaczył jak życie potrafi być trudne.

Film pokazuje, że egzystencja uczciwego sędziego jest brutalna, niesprawiedliwa i ciężka. Mecenas Wilczek stara się odnaleźć w życiu jako sędzia oraz jako porządny mężczyzna. Nic mu jednak nie wychodzi.

Saniewski pokazał w jakim stopniu dokonujący wyroku sędziowie są bezsilni wobec rzeczywistości, jak ulegają dziennikarzom, którzy na kilka czy kilkanaście dni przed decydującą rozprawą sami osądzają poszczególne jednostki procesu.

Kiedy Wilczek kończy swoją opowieść, młody praktykant uważa starszego mecenasa za oszusta, który stchórzył. Życie jednak nie jest takie proste… Reżyser pokazał również jak trudno jest oskarżać obcych ludzi, kiedy ma się problemy z samym sobą.

Znakomitą rolę miał w tym filmie Jan Frycz, który potwierdził, że jest jednym z najlepszych polskich aktorów. Jego kreacja była prawdziwa, co sprawiało, że w trakcie oglądania filmu utożsamiałem się z głównym bohaterem. Z dobrej strony pokazał się także Artur Barciś, który w końcu potwierdził, że stać go na dobrą grę aktorską w ambitnym filmie.

Warto również wspomnieć o pewnych aluzjach. Reżyser bowiem kieruje w filmie kilka podtekstów w stronę znakomitego, włoskiego twórcy- Antonioniego. Chodzi tu głównie o sceny z filmu „Powiększenie” z 1966r., podczas których bohater udaje, że rzuca piłką od tenisa. Jest to ważne odzwierciedlenie stwierdzenia o tym, że świat to jedna, wielka iluzja. Pasuje to jednak założenia „Bezmiaru sprawiedliwości”.

Saniewski w swoim obrazie umiejętnie połączył kilka wątków w logiczną całość. Śmiało mogę powiedzieć, że owa produkcja jest, podobnież jak „Plac Zbawiciela”, najlepszym filmem polskiej kinematografii ostatnich lat.

Juliusz Żebrowski

Produkcja: Polska
Reżyseria: Wiesław Saniewski
Scenariusz: Wiesław Saniewski
Zdjęcia: Mariusz Palej
Muzyka: Maciej Muraszko
Obsada: Jan Frycz, Robert Olech, Jan Englert, Artur Barciś, Weronika Rosati
Gatunek: Dramat sądowy, sensacyjny

Ocena: 9/10

Jesteśmy częścią StacjaKultura.pl, a tekst jest wlasnością tego portalu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *