Vincent Price sylwetka aktora

Przez wielu nazywany Mistrzem Makabry, a nawet okrzyknięty Królem Horroru. Na swoim koncie ma grubo ponad 100 filmów kinowych i telewizyjnych, ale same horrory stanowią zaledwie 30%. Skąd więc tak zaszczytne miano? Mówi się, że magia tkwi w szczegółach ,i właśnie na tym Vincent Price opierał swoje role, kładąc szczególny nacisk na wyraz oczu i tonację głosu. Zawsze elegancki, o nienagannych manierach, jednak z pewną domieszką złowieszczej tajemniczości, stał się symbolem możnego pana na zamku, którego okoliczności zmusiły do sprzymierzenia się ze złem. Co najciekawsze, Price nigdy nie planował zostać aktorem, a już pewno nie przewidział, że kino grozy stanie się jego największą życiową podróżą.

Urodził się 27 maja 1911 roku, w St. Louis w stanie Missouri w  USA, jako najmłodszy z czworga dzieci Margaret Cobb Wilcox i Vincenta Leonarda Price’a. Od najmłodszych lat podzielał pasję matki, jaką była sztuka. To sprawiło, że skoncentrował się na dążeniu do zostania historykiem sztuki. Swój cel osiągnął, gdy to w 1933 roku ukończył uniwersytet w Yale, właśnie na kierunku historii sztuki. Aktorstwem zainteresował się dopiero, gdy wyjechał do Londynu i miał tam dużą styczność z teatrem. To sprawiło, że zapragnął grać. Pierwszy raz na scenie pojawił się w londyńskiej produkcji „Chicago” (znacznie wcześniejszej wersji broadwayowskiego musicalu), gdzie zagrał policjanta. Już ten epizod wystarczył, by został wybrany do roli księcia Alberta w „Victorii Reginie” wystawionej w Gate Theatre, gdy Vincent miał 23 lata. Jego kreacja okazała się tak dobra, że o młodego Price’a upomniał się Broadway.

W 1938 roku  zadebiutował na ekranie, w komedii „Service de Luxe”. Film nie wniósł zbyt wiele do jego kariery, ale stał się przepustką do Hollywood. Pierwszą prestiżową produkcją Price’a było „Prywatne życie Elżbiety i Essexa” (1939), gdzie miał okazję wystąpić z samą Bette Davis i Errolem Flynnem. Kolejny raz dostał mniejszą rolę, choć niewiele brakowało, a zagrałby głównego bohatera. W 1940 roku do kin wszedł „Powrót niewidzialnego człowieka”. Wydawać by się mogło, że los uśmiechnął się do Price’a, którego nazwisko nareszcie pojawiło się w obsadzie jako pierwsze. Nic bardziej mylnego – przez zdecydowaną większość filmu, co podpowiada tytuł, miał obandażowaną twarz i grał jedynie swoim głębokim charyzmatycznym głosem. Późniejsze filmy, jak choćby „The House of the Seven Gables” (1940), „Green Hell” (1940), „Pieśń o Bernadette” (1943), „Laura” (1944), „Klucze do królestwa” (1944), czy „Zostaw ją niebiosom” (1945), niczego nie zmieniły –  Vincent pozostawał w cieniu, a wszystkiemu winien był jeden „drobiazg” – dla producentów, mierzący 193 cm wzrostu Price, był zwyczajnie za wysoki do pierwszoplanowej roli. Zły czar prysnął, gdy Joseph L. Mankiewicz obsadził go w „Dragonwyck” (1946), ekranizacji powieści Anyi Seton rozgrywającej się w XIX wieku. Jego bohater, Nicholas Van Ryn, uzależniony od narkotyków pan gotyckiego zamku, przypomina nieco kreacje Price’a z adaptacji opowiadań Edgara Allana Poe z lat 1960-65 . Historia ta ukazuje, ile złego może się wydarzyć w ludzkim umyśle i psychice po tragicznych wydarzeniach. Po tej roli aktor grywał głównie postaci pierwszoplanowe lub co najmniej bardzo znaczące dla fabuły – „Trzej muszkieterowie” (1948) i jego kardynał Richelieu, czy „Baron of Arizona” (1950), tu jako James Addison Reavis, tytułowy baron.

W 1953 roku zaakceptował rolę Henry’ego Jarroda w „Gabinecie figur woskowych”, która zmieniła jego karierę. Film opowiadał o rzeźbiarzu figur woskowych, który został odrażająco okaleczony w trakcie podpalenia jego pracowni. Ku wielkiemu zaskoczeniu dawnych  znajomych , nie zginął i teraz przygotowuje plan zemsty. Film okazał się wielkim sukcesem, a w kinach wyświetlany był w technice trójwymiarowej (jest to pierwszy film nakręcony w formacie 3D), co dla ówczesnego widza było nie lada przeżyciem. „Gabinet figur woskowych” wytyczył ścieżkę, z której Price nie zszedł już do końca życia. Rok później, wystąpił w tytułowej roli w „The Mad Magician”, a od 1958 roku, po wejściu na ekrany „Muchy”, kręcił jeden horror za drugim i od razu stał się gwiazdą tego gatunku. Już w samym 1959 roku pojawiał się w takich klasykach kina grozy jak: „Dom na przeklętym wzgórzu”, „The Tingler”, „Powrót muchy” i „Nietoperz”. Na szczególną uwagę zasługują zwłaszcza „Dom na przeklętym wzgórzu” i „The Tingler”. Price, gra tu ludzi, którym dobrze powodzi się wszędzie , poza małżeństwem. Rewelacyjne są sceny z obu filmów, gdy to z odtwórczyniami swoich żon,  prowadzi pełne ciętej ironii konwersacje, których głównym tematem jest śmierć – jego albo żony. Był to dopiero przedsmak tego, co miało się wydarzyć rok później, czyli trwająca do 1965 roku praca, przygoda i podróż z Rogerem Cormanem kręcącym opowiadania Edgara Allana Poe. Spółka Price/Corman/Poe wypuściła na ekrany siedem  filmów, do dziś uważanych za obowiązkowe do obejrzenia przez każdego miłośnika klasycznego gotyckiego horroru. Pierwszym z nich była „Zagłada Domu Usherów” z 1960 roku.

Akcję „Zagłady…” rozpoczyna przybycie Philipa Winthropa, narzeczonego Madeline Usher, do Domu Usherów w Nowej Anglii. Roderick Usher, pan domu i brat Madeline stara się odwieść Philipa od ślubu. Jego zdaniem,  ród Usherów powinien wygasnąć wraz ze śmiercią jego i Madeline, gdyż ich przodkowie byli psychopatami, mordercami i potępieńcami. Ma sporo racji – Madeline cierpi na katalepsję, a Roderick na chorobliwe wyostrzenie zmysłów, przez co odczuwa na własnej skórze i umyśle zło tkwiące w posępnych murach domu.

[strona_podzial]Price,  jako Roderick Usher już od samego momentu pojawienia się na ekranie tworzy atmosferę niepewności i napięcia. Jest bardzo delikatny, wręcz zastanawiająco spokojny, ale stanowczy. Cicho, lecz wyraźnie opowiada o swoim osobliwym schorzeniu słuchu i wzroku – o tym, że każdy głośniejszy dźwięk przecina jego umysł jak nóż, a nawet blade światło jest dla niego nie do zniesienia. Uwagę przykuwa jego strój i wygląd: ma na sobie długi czerwony płaszcz (niestety tylko w pierwszych scenach; później ubrany jest w czarny frak i czarne spodnie z epoki). W białych, prawie platynowych włosach (choć daleko mu było do starości), kryje się coś „niezdrowego”, co podkreśla jego dziwne usposobienie. Mocno niebieskie oczy i czarne brwi tworzą przenikliwe, maniakalne spojrzenie, znak rozpoznawczy Price’a, na którym oparł większość swoich ról. Głos – czysty, głęboki, hipnotyzujący, który sam w sobie zmusza do słuchania. Tym właśnie głosem , mówi o sobie jako o figurce ze szkła, która pod wpływem lekkiego dotknięcia może się rozsypać. Przez chorobliwe wyostrzenie zmysłów,  tak mocno odczuwa wszystko wokół, że jest przekonany o swojej nadchodzącej śmierci. Jednak w znacznie większej mierze,  to Dom Usherów działa na niego w tak destrukcyjny sposób. Jest to wielkie, rozsypujące się, gotyckie zamczysko, od wieków przesiąknięte złem przodków Rodericka, ludzi dopuszczających się najgorszych zbrodni i przeważnie kończących tak samo – w obłędzie. Silna wiara w rodowe przekleństwo, doprowadza go do chęci samozniszczenia i pogrzebania wszystkiego, co stworzyli Usherowie.

Całą oś filmu stanowi zdecydowanie Price. Stwarza postać surową, chłodną, jednak cały czas wzbudzającą respekt. Na początku filmu można mu nawet współczuć, gdy to widzimy jak niemożliwe do zniesienia jest dla niego, choćby kołatanie dla drzwi kilka pięter niżej albo nieznaczne podniesienie głosu. Wspaniale wykorzystał mimikę twarzy, mieszając opanowanie z długotrwałym cierpieniem, okazywanie uczuć siostrze z niedorzeczną chęcią uśmiercenia jej wraz ze sobą. Takie, i inne emocjonalne kompilacje , Price ukazywał wcielając się w bardzo różne postacie i wspaniale udowadniał widzowi, ile jeszcze nie odkrytego zła może się kłębić w człowieku i do czego może ono doprowadzić, jeśli nie starczy nam charakteru, by się oprzeć.

Drugim w kolejce dziełem spółki Price/Corman/Poe była „Studnia i wahadło” (1961). W fabule można się doszukać wielu nawiązań do wcześniejszej „Zagłady Domu Usherów” – do pałacu zamożnej rodziny przybywa ktoś, kto chce się koniecznie zobaczyć z panią domu, on i gospodarz popadają w konflikt z powodu kobiety, której domniemana śmierć i śledztwo z nią związane zagrażają życiu obecnych, a całość uzupełnia nietuzinkowa przeszłość domu, poczucie klaustrofobii i panoszący się obłęd. Nowością jest precyzyjnie uknuta intryga, która ma na celu zgubić pana domu.

Vincent Price, tu jako Don Nicholas Medina, ostatni z rodu i wdowiec opłakujący niewyjaśnioną „śmierć” żony, posuwa się znacznie dalej w analizie szaleństwa i jego skutków, niż zrobił to grając Rodericka Ushera. Torturują go,  nie tylko myśli o utracie ukochanej Elizabeth, ale i piętno jakie odcisnęły na nim wspomnienia z dzieciństwa (był świadkiem jak  ojciec zamordował stryja i zamurował matkę żywcem za to, że ze sobą romansowali). Price , ma tu jeszcze lepszą sposobność do wykorzystania swojego cennego talentu gry spojrzeniem, które jest jego głównym narzędziem w uzewnętrznianiu emocji, jakimi targany jest obłąkaniec. Prezentuje wszystkie możliwe stadia choroby psychicznej, od niegroźnej otępiałości umysłu, do ostatecznej utraty zdolności kojarzenia miejsca, czasu i akcji. W ostatniej fazie szaleństwa, całkowicie traci kontakt z rzeczywistością, „przeistacza się” w swego ojca, ma na sobie jego szaty, a nawet mówi jego głosem. Pełen przerażającej satysfakcji opowiada swojej ofierze, jaką okrutną śmierć dla niej przygotował. Uruchamia wahadło i z uśmiechem na twarzy patrzy jak opada ono coraz niżej. Tak przekonująco wciela się w postacie ojca i syna, że zaledwie 4 lata później parodiuje samego siebie i epizod z wahadłem w komedii „Dr. Goldfoot and the Bikini Machine”. Po raz kolejny mimika twarzy okazała się kluczem do sukcesu.
[strona_podzial]W zamierzeniu Rogera Cormana, jeden z kolejnych filmów z Vincentem Price’em, nie miał być nakręcony na podstawie twórczości Poego. Mowa o „Nawiedzonym pałacu” z 1963 roku, który z samym wierszem łączy jedynie tytuł. Nie zmieniła się za to tematyka, czyli zło tkwiące w domu. Pada pytanie: „Jak często można robić filmy o tym samym?”. Otóż,  tylko na pierwszy rzut oka o tym samym. W przypadku „Nawiedzonego pałacu” , to właściciel urodził się zły, a sam pałac powstał na podwalinach czarnej magii i sił nieczystych.

Price,  ponownie wciela się w dwóch osobników połączonych więzami krwi – Charlesa Dextera Warda i jego pra pra dziadka, Josepha Curwena. Curwen wybudował swój wielki zamek w wiosce Arkham. Tam zajmował się czarną magią i przeprowadzał eksperymenty na młodych dziewczynach. W jego posiadaniu znajduje się księga, Necronomicon. Pewnej nocy ludność Arkham postanowiła skończyć z Curwenem. Wywlekli go z zamku, przywiązali do pobliskiego drzewa i żywcem spalili. Curwen przed śmiercią zdążył rzucić klątwę na wioskę i jej mieszkańców. Obiecał też, że kiedyś powróci, by się zemścić. 110 lat później do Arkham przyjeżdża Ward z żoną Ann, którzy odziedziczyli zamek. Mieszkańcy dobrze wiedzą, co wydarzyło się przed laty i na widok Warda, który wygląda dokładnie jak Curwen, uznają, że klątwa zaczyna się wypełniać. Jedynie lekarz pomaga parze i pokazuje im drogę do domu. Tam Ann zauważa w salonie okazały portret i od razu stwierdza, że jest na nim jej mąż. To jednak portret Josepha Curwena, za pośrednictwem którego będzie chciał przejąć kontrolę nad duszą i ciałem swego potomka , oraz wykorzystać go do kontynuacji przerwanych eksperymentów.

Cały film stanowi wspaniałe pole do popisu dla talentu Price’a, który wciela się tu w dwie role. Raz gra łagodnego, opiekuńczego i troskliwego męża, by w mgnieniu oka przemienić się w zimnego do szpiku kości i pałającego zemstą okrutnika. Świetnie wypada także w ostatnich scenach, gdy to podczas recytowania pełnych patosu reguł z Necronomiconu, uzyskuje coś na kształt nakładania się na siebie dwóch postaci. Tę samą technikę „nałożenia” wykorzystuje w scenach z żoną, która coraz bardziej załamuje się z powodu zmiany męża – twarz pełna triumfu i delikatności zarazem, a w oczach spokój i ogień jednocześnie. Samo zakończenie wieńczy występ Price’a – z jego twarzy i głosu nie sposób wyczytać który z nich ostatecznie wywalczył sobie ciało Warda.

Corman i Price w sumie nakręcili 7 filmów na podstawie twórczości Edgara Allana Poe: „Zagłada Domu Usherów” (1960), „Studnia i wahadło” (1961), „Opowieści niesamowite” (1962), „Kruk” (1963), „Nawiedzony pałac” (1963), „Maska czerwonego moru” (1964) oraz „Grobowiec Ligei” (1965). Price był ulubionym aktorem Cormana. Reżyser cenił w nim przede wszystkim połączenie ironicznego humoru z dekadencją – mówił o nim, że „jest ostatnim potomkiem tej wyrafinowanej cywilizacji, którą przerost kultury doprowadził do dekadencji”. To właśnie praca z Rogerem Cormanem przyniosła Price’owi największą sławę, a ich wspólne filmy stanowią żelazny obowiązek każdego miłośnika klasycznego horroru.

Lata 60. i 70. były złotym okresem w karierze Vincenta Price’a i obfitowały w jego najsłynniejsze role. „Ostatni człowiek na Ziemi” (1964) to pierwszy film w historii kina o zombie, nakręcony na podstawie książki Richarda Mathesona „Jestem legendą”. Gra tam naukowca, któremu przyszło zmierzyć się z tajemniczą zarazą dziesiątkującą ludzkość. W swoim mieście, i jak mu się wydaje – na całej ziemi, jest ostatnim ocalałym, którego dziwnym trafem nie dotknął zabójczy wirus. Price, gra człowieka zmęczonego walką z codziennością i czyhającymi na niego zombie, załamanego z powodu utraty rodziny i przyjaciół, stopniowo pogrążającego się w depresji i psychicznie umierającego. Jest to bodaj najbardziej pesymistyczny i przejmujący obraz emocjonalnej wojny z własnym życiem, w całej karierze aktora. Film ten doczekał się niejednego remake’u; w 2007 roku na ekrany kin wszedł kolejny z nich pt. „Jestem legendą” z Willem Smithem w roli głównej.

Price grywał również z wielką chęcią w czarnych komediach, ze wspomnianym już „Krukiem” (1963) i „The Comedy of Terrors” (1964) na czele. W obu filmach wystąpił z Borisem Karloffem oraz Peterem Lorre, dając znakomity popis swoich możliwości w scenach pełnych makabrycznych i niedorzecznych sytuacji oraz dialogów, jednak cały czas niezwykle humorystycznych.
[strona_podzial]Inne,  bardzo ważne filmy
grozy z udziałem Price’a to: „Diary of a Madman” (1963), „Twice-Told Tales” (1963), „Robak zwycięzca” (1968), „The Oblong Box” (1969) – film, który zapoczątkował wieloletnią przyjaźń z inną gwiazdą horroru, Christopherem Lee, „Cry of the Banshee” (1970), „Odrażający Dr Phibes” (1971) i jego druga część „Dr. Phibes Rises Again” (1972), „Krwawy teatr” (1973), czy „Madhouse” (1974). Na uwagę zasługują zwłaszcza dwa, kultowe już filmy o doktorze Phibsie. Price wciela się w postać słynnego organisty z tytułem doktora z muzyki i teologii, który według wszystkich zginął w wypadku samochodowym, gdy to spieszył się do operowanej żony, która jednak zmarła. Phibes cudem przeżył wypadek, ale stracił głos, a jego twarz została okropnie zdeformowana. Po latach dochodzi do siebie i chce za wszelką cenę pomścić ukochaną. Opracowuje więc plan, mający na celu uśmiercić w wymyślny sposób każdego z niekompetentnych lekarzy, którzy operowali żonę. Price został pozbawiony w obu filmach swojego wielkiego atutu, jakim był jego głos, więc w całości oparł swoja rolę na precyzyjnej mimice twarzy, a głównie oczu, w których widzimy żądzę zemsty, ból z powodu śmierci żony i gorącą nienawiść do swoich przyszłych ofiar. Podobną tematykę podejmuje „Krwawy teatr” (1973). Tu Price odtwarza pośledniego szekspirowskiego aktora, Edwarda Lionhearta, przez lata wyśmiewanego i znieważanego przez recenzentów. Podejmuje próbę samobójczą, wyskakując z wysokiego piętra na oczach grupy krytyków. I tym razem zostaje wzięty za umarłego, choć przeżywa skok do wody i wraca do siebie przy pomocy przypadkowych bezdomnych. Fizycznie wychodzi z całej sytuacji bez szwanku, jednak jego duma ucierpiała z powodu lat niepomyślnych recenzji. Zamierza zabić każdego krytyka, który napisał o nim choć jedno negatywne zdanie, dokładnie tak, jak ginęli szekspirowscy bohaterowie. Price przez zdecydowaną większość filmu recytuje poszczególne sztuki Szekspira, podczas gdy rzeczywistych dialogów jest niewiele. Uwidacznia się talent sceniczny aktora oraz prywatne zafascynowanie Szekspirem. Ze względu na podobieństwo fabuł, „Krwawy teatr” jest przez wielu uważany za trzecią część  filmów o doktorze Phibsie, a według dużej części miłośników aktora role w tych filmach są najlepszymi w dorobku Price’a.

Nie można zapomnieć o wpływie, jaki miały filmy z Price’em na młodszych twórców, z Timem Burtonem na czele (w samym „Jeźdźcu bez głowy” (1999) można się doszukać wielu odniesień do „Studni i wahadła”). Burton jest wielkim fanem Price’a i z tego względu poprosił swego idola o użyczenie głosu w trwającym 6 minut filmie animowanym „Vincent” (1982), który opowiada o chłopcu obsesyjnie zafascynowanym Vincentem Price’em. Kontynuowali swoją współpracę, gdy to w 1990 roku Burton obsadził już 79-letniego Price’a w roli wynalazcy w „Edwardzie Nożycorękim”. Aktor zmarł 25 października 1993 roku w Kalifornii w wieku 82 lat.

Vincent Price w wielu swoich filmach,  grał ludzi dotkniętych osobistą tragedią i szukających zemsty. Jednym z jego najważniejszych atrybutów był niski, bardzo subtelny, tajemniczy i niepokojący głos. Dzięki niemu,  często był narratorem czytanych na antenie radia powieści („The Price of Fear” – jego własna audycja na falach BBC) oraz podkładał głosy w przeróżnych filmach („Wielki mysi detektyw” Disneya). Jego znakiem rozpoznawczym była też umiętność przekonywującego grania mimiką twarzy, a także charakterystyczne spojrzenie, drwiące i poważne zarazem. Tajemnica sukcesu, leżała także w wysoce dystyngowanym, kulturalnym, ale w jakiś sposób budzącym grozę sposobie prezentowania postaci. Wszystkie te czynniki sprawiły, że został ochrzczony mianem „Króla Horroru”. Myślę, że ukoronowaniem kariery Vincenta Price’a , jako właśnie Króla Horroru będą jego słowa z „Gabinetu figur woskowych”: „I′m going to give people what they want: sensation, horror, shock” („Zamierzam dać ludziom to, czego chcą – uniesienie, przerażenie, szok”). I dotrzymał słowa.

Autor: Agata Lisiecka

blog własnością StacjaKulutra.pl i jest jego częścią. Witryna utrzymana dzięki AMSO RENT Wynajem komputerów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *