Trzy dni recenzja filmu

Na ekranach kin świat już nie raz był bliski zagłady. Filmy katastroficzne przedstawiały różne scenariusze. Zaczynając od meteorytów, z którymi tak dzielnie walczyli amerykanie (Armagedon, Kosmiczni kowboje), przez zlodowacenia (Pojutrze, 2012:Zlodowacenie), wybuchy wulkanów (Wulkan, Góra Dantego), kończąc na ataku kosmitów (Dzień niepodległości, Wojna Światów) czy trzęsieniu ziemi z wielkim tsunami (2012, Tsunami 2022). Im więcej takich filmów powstaje tym bardziej nas nudzą. Ten sam schemat, to samo płytkie podejście do tematu. Na szczęście powstają też takie, które wychodzą poza te ramy.

 

10 lutego 2008 roku na ekrany kin po cichu, prosto z Hiszpanii zawitał film Trzy dni. Niskim nakładem finansowym Francisco Javier Gutiérrez przebił niejedną superprodukcję z Hollywood. Zamiast czarować widza efektami specjalnymi, liczyć że znane gwiazdy ściągną ludzi do kin, reżyser w głównych rolach obsadził nieznanych aktorów, a efekty specjalne ograniczył do minimum. Co w takim razie jest takiego niezwykłego w tym filmie? Czemu przebija niejeden film z Hollywood?

Początek filmy jest dość pospolity. Młody robotnik, Alejandro jest znudzony życiem. Mieszka z matką w spokojnym, spalonym słońcem miasteczku, gdzie życie toczy się spokojnym rytmem. Jedzie do knajpy, gdzie ludzie narzekają na brak sygnału w telewizji. Nikt nie spodziewa się przyczyny owych zakłóceń. Gdy wraca sygnał przewraca on życie każdego mieszkańca planety do góry nogami. Otóż naukowcy odkrywają meteoryt, który leci w stronę Ziemi. Światowe mocarstwa: USA i Rosja razem podejmują się ratowania planety, lecz ich starania nie przynoszą oczekiwanego rezultatu. Tak więc życie na ziemi przestanie istnieć za 72 godziny. Najciekawszym faktem jest to, że ta informacja jest tylko tłem dla głównej akcji filmu. Nie ma bohaterskiej walki NASA żeby ocalić świat. Nie mamy tutaj co szukać kosmicznej wyprawy w celu uratowania ludzkości. Jest natomiast przedstawienie jak zachowuje się człowiek gdy poznaje swoją datę śmierci. Jest panika, szukanie schronienia i ucieczka, chociaż nie ma dokąd. Jedynie Alejandro z początku zachowuje spokój i czeka na to co jest nieuniknione. Zmienia jednak swoje podejście, gdy jego siostrzeńcy są w niebezpieczeństwie. Po buncie w zakładzie karnym na wolność wychodzi groźny kryminalista, który obiecał zemstę na rodzinie głównego bohatera. Czy to ma jakiś większy sens? W końcu niedługo koniec, więc po co ryzykować? A może to ostatnia szansa żeby odkupić swoje winy?

Trzy dni to kino nie dla każdego. To coś ambitniejszego niż reszta tanich i płytkich filmów które oglądamy i zapominamy. Osobiście oglądałem ten film trzykrotnie i jeszcze do niego wrócę. Hiszpanie udowodnili, że potrafią nakręcić film naprawdę na wysokim poziomie, a takim jest właśnie Trzy dni. Idealnie ukazuje, że do stworzenia świetnego filmu nie są potrzebne ani pieniądze, ani świetna obsada aktorów. Bez reklam i bez rozgłosu, a jednak Francisco Javier Gutiérreza zachęcił ludzi, żeby wybrali się do kin i obejrzeli ten niezwykły i dramatyczny film.

Autor recenzji: Łukasz Prusinowski

Sponsoruje nas laurem.pl laptopy poleasingowe Kraków

[strona_podzial]
Tytuł oryginalny: Tres Dias
Gatunek: Dramat, Thriller, Science – fiction
Premiera: 10 lutego 2008 (Świat)
Produkcja: Hiszpania
Reżyseria: Francisco Javier Gutiérrez
Scenariusz: Francisco Javier Gutiérrez, Juan Velarde
Muzyka: Antonio Meliveo
Zdjęcia: Miguel A. Mora

 

Obsada: Victor Clavijo (Alejandro), Mariana Cordero (Rosa), Eduard Fernandez (Lucio), Antonio Dechent (Urbano), Elvira de Arminan (Clara).
Czas trwania: 1 godz. 33 min.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *