Thor recenzja filmu

Całe uniwersum Marvela powoli wypełnia się kolejnymi postaciami – przygotowując nas jednocześnie do „The Avengers” w 2012 roku. Bardzo przyjemnym aspektem są też krótkie filmiki wprowadzające do następnych części,  a pojawiają się po każdej ekranizacji spod skrzydeł Marvel Studios (zaczęło się już od „Iron Mana”). Jak wiadomo „Mściciele” to Wasp, Spider-Man, Wolverine, Hulk/Banner, Iron Man i właśnie bóg piorunów Thor. Bohater nowego filmu razem z Kapitanem Ameryką był założycielem grupy, która podlegała Nickowi Fury, a także organizacji S.H.I.E.L.D. Członkowie „Avengers” zmieniali się przez lata, ale fasadę grupy stanowili wyżej wymienieni superbohaterowie. Twórcami ich przygód byli: ojciec X-Menów Stan Lee i twórca „Fantastic Four” Jack Kirby. Kilka z nich miało już swoje filmy ale przed nami jeszcze przygody Fury’ego, Cap’a i co najmniej dwa spin-offy, m.in. o poruczniku „Hawkeye” (genialnym snajperze-łuczniku odgrywanym przez Jeremy’ego Rennera).  Kolejną ekranizacją zaczynamy od celtyckiego boga-wojownika.

Thor jest nordyckim bogiem piorunów. Jak wiadomo w tym mistycznym panteonie znajduje się także Odyn Wszechojciec, a także Loki – bóg kłamstwa i oszustw. Bracia wychowują się razem, aby kiedyś w przyszłości sprawiedliwie rywalizować o tron. Kiedy jednak Thor ma przejąć koronę dochodzi do tajemniczego wtargnięcia lodowych olbrzymów. Rasa ta pochodzi z jednego z wymiarów (Asgard, Midgard, Jutenheim itd.) i nie wiadomo jak omija wszechwidzącego klucznika Asgardu – Heimmdala. Raptowny, bezczelny, ale świetnie władający swoim młotem Mjolnirem – Thor atakuje Jutenheim zrywając pakt  pokoju. Aby utrzymać rozejm, Odyn skazuje Thora na banicję, odbiera mu wszystkie moce i wyrzuca Mjolnira. Wymawia wtedy zaklęcie: „Ten kto będzie w stanie podnieść ten młot, a także będzie go godzien, posiądzie moc Thora”. Mjolnir razem ze swoim właścicielem lądują na Ziemi – czas odkupić swoje grzechy.

 

Tak pokrótce przedstawia się historia komiksowego boga piorunów, który jest jedną z najważniejszych postaci Marvelowskiego uniwersum. Pojawiał się przy okazji wielu postaci, zmierzył się także z Hulkiem. Filmowa ekranizacja przepełniona jest świetnymi efektami, które idealnie oddają urok Asgardu, a także potęgę głównego bohatera. Marvel Studios z produkcji na produkcję wyrabia sobie pewien standard, który cieszy oko w każdej nowej historii. Poza efektami wizualnymi warto docenić pracę Branagha, który udowadnia, że z tak kolorowych postaci można zrobić solidne kino. Zarówno niedoświadczony Hemsworth, jak i mistrz Hopkins dają pokaz świetnego aktorstwa oddając atmosferę boskiego rytuału. Patetyczy Thor, który z salonów został wywalony na Ziemię jest niezwykle zabawny, a scenariusz pełen jest gagów na temat jego „zamkowego” języka. Całość fantastycznie przyozdobiona jest muzyką, która zauważalna jest szczególnie przy pokazywaniu magicznej krainy – jaką jest Asgard. Dla wtajemniczonych i spostrzegawczych widzów miłe niespodzianki, włącznie z udziałem Hawkeye’a.

 

„Thor” to bardzo dopracowana, zadbana i bogata ekranizacja komiksu, która świetnie rozpoczyna ten superbohaterski rok. Jeżeli filmowi twórcy Marvela będą trzymać taki poziom, to „Avengersi” będą istnym majstersztykiem. Zanim DC Comics „zazieleni” ekran, a młodzi rekruci Charles’a Xaviera („X-Men: First Class”) zatopią Sovietów, Thor rozgrzeje Wasze serca  Mjolnirem.

[strona_podzial]

 

 

 

Tytuł oryginalny: Thor

Produkcja: USA

Rok wydania: 2011r.

Dystrybutor: UIP

Reżyseria:  Kenneth Branagh

Scenariusz: Zack Stentz

Zdjęcia: Haris Zambarloukos

Muzyka: Patrick Doyle

Obsada: Chris Hemsworth, Anthony Hopkins, Natalie Portman

Gatunek: fantasy

Czas trwania: 114 min.

Ocena: 8/10

Autor Jakub Lipczik

Witryna jest częścią StacjaKultura.pl i utrzymana jest dzięki AMSO Rent Wynajem komputerów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *