Super 8 recenzja filmu

Miał być hit, wyszedł kit. Na moją ocenę i postrzeganie tego „dzieła” wpływ ma jego druga połowa, która jest równią pochyłą całej historii. Stopniowo z minuty na minutę, dość solidnie zbudowana konstrukcja zaczyna się burzyć, wątki stają się coraz bardziej banalne, na końcu niestety następuje tego wszystkiego apogeum, na które patrzy się z litością w oczach. Nie rozumiem po co te kilka ostatnich minut filmu, twórcy postanowili nasycić tak ogromną ilością infantylnych i bezbarwnych frazesów ze strony bohaterów i dziwnych zakończeń różnych wątków, o których wcześniej byśmy nie pomyśleli. Dziur fabularnych, a mówię tylko o ostatnich dwudziestu minutach, starczyłoby na kilkanaście innych kiczów, które będziemy mieli okazję obejrzeć jeszcze tego lata. Ale o tym później…

„Super 8” rozpoczyna się naprawdę ciekawie. Grupka młodych bohaterów kręci razem film. Joe’emu, który traktowany jest przez reżysera jako główny bohater, niedawno umarła matka w tragicznym wypadku, chłopak przeżywa ciężkie chwile, mimo to chce pomóc kolegom dokończyć film na konkurs. Chłopakom jednak potrzebna jest dziewczyna, rzecz jasna do odegrania głównej roli w ich etiudzie o zombie. Jest nią Alice- dziewczyna która wzbudza palpitację serca u wszystkich nastolatków. Na początku relacje między ekipą układają się dość niezręcznie, bo dziewczyna jest nastawiona trochę sceptycznie, a chłopaki zwyczajnie się wstydzą. Jedna ze scen do ich filmu rozgrywa się na stacji, przez którą, w momencie kręcenia, przejeżdża z ogromną prędkością pociąg. I ciach. Następuje katastrofa, niestety prawdziwa, której bohaterowie są świadkami i uczestnikami jednocześnie. Kto wywołał katastrofę? Co się dzieje po niej i jakie jest jej sedno? Czy była tylko tragicznym przypadkiem? Dlaczego psy, po eksplozji, zaczynają uciekać ze swoich domów? Jaką rolę w tym wszystkim pełni wojsko? Jak daleko posunie się ojciec Joe’ego (który jest policjantem) w swoich poszukiwaniach przyczyny katastrofy? No i nareszcie, skąd bierze się dziwny dźwięk, tak bardzo napędzający „stracha” ludziom? Pomijając fakt, że scena katastrofy, fantastycznie wyreżyserowana, robi piorunujące wrażenie, to te wszystkie pytania gdzieś tam nasuwają się widzowi w trakcie oglądania filmu. Odpowiedzi przecież muszą być fascynujące. Do tego dochodzą wątki poboczne, ciekawa relacja rodząca się między Alice i Joe, świetne dialogi pomiędzy głównymi bohaterami oraz ten klimat, który tak bardzo pomaga w konstruowaniu historii.

 

J.J. Abrams już na początku filmu potwierdził, że widz jako bohaterów poważnie traktuje nie tylko dorosłe postaci z krwi i kości. Reżyser jeszcze większe emocje wzbudza właśnie swoimi bohaterami, czyli zwykłymi dzieciakami chcącymi nakręcić film. I to właśnie te kreacje są bardziej wiarygodne niż niejedni „dorośli” innych tworzyw filmowych. Każdy z grupy nastolatków na swój sposób jest ciekawy, każdy śmieszy i jest atutem „Super 8”. Do tego świetna rola  Elle Fanning, przed którą stoi świetlana przyszłość. Już teraz, w wieku 13 lat, jest prawdziwą damą, a aktorsko hipnotyzuje. I do połowy filmu naprawdę cieszy fakt, że widz wciąga się w wir wydarzeń, pomimo że na ekranie nie widzi seksu czy przemocy. Poza tym, Abrams jak najdłużej ukrywa kto lub co chowa się za tajemniczym monstrum, które nawiedza mieszkańców, wydaje dziwne dźwięki, a jego źródło tkwi w katastrofie pociągu. To pomaga, ponieważ nie tworzy aury kiczu zbyt szybko. Arcyciekawy wydaje się też wątek Dr Woodwarda, który ostatecznie zostaje niedociągnięty i porzucony.

 

Schody zaczynają się, jak już wspomniałem, w drugiej części filmu. Smutna przeszłość Joe’ego (śmierć matki) zostaje wykorzystana, aby na końcu wzbudzić ckliwość. Zwaśnieni ojcowie godzą się. Dzieci ratują świat. Wszystko też trochę niestety przypomina marną wersję „Transformers” i kiczowatą wizję inwazji na Ziemię, odepchniętą siłą dobra oraz miłości do bliźniego i „niebliźniego” również. Tych uproszczeń jest więcej, lecz nie chcę zdradzać szczegółów fabuły. Ja się srogo zawiodłem, dlatego hollywoodzkie hity odpuszczę sobie na dłuższy czas. Niestety potwierdza się fakt, że filmy przynoszące największe zyski uprzemysławiają Fabrykę Snów, dla której lato to sezon produkcyjny, a obrazy, które wówczas ukazują się na ekranach zabijają magię kina i obrażają inteligencje widza.

 

Dodatkowy punkt dam jednak „Super 8” za krótkometrażówkę, którą twórcy umieścili w napisach końcowych. Mimo, że stylizowana na amatorską, bo jest przecież efektem pracy naszych młodych bohaterów, robi większe wrażenie niż wszystkie efekty specjalne na siłę wepchnięte w zakończenie. Za „Super 8” nie przemawia nawet fakt, że był to hołd złożony Spielbergowi, bo to akurat żaden argument.

[strona_podzial]

 

Tytuł oryginalny: „Super 8”
Produkcja: USA
Rok wydania: 2011r.
Dystrybutor: United International Pictures Sp z o.o.
Reżyseria: J.J. Abrams
Scenariusz:  J.J. Abrams
Zdjęcia: Larry Fong
Muzyka: Michael Gacchino
Obsada: Elle Fanning, Kyle Chandler, Joel Courtney
Gatunek: Sci-fi, Thriller
Czas trwania: 113 min.
Ocena:
 5/10

autor recenzji; Juliusz Żebrowski

Jesteśmy częścią StacjaKultura.pl i sponsoruje nas laurem.pl laptopy poleasingowe kraków

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *