Max Payne – recenzja filmu

Zekranizować grę jest bardzo trudno. Szczególnie, jeśli chodzi o tak genialną produkcję jak „Max Payne“ studia Remedy. W ostatnich latach,  udało się to twórcom filmu „Doom” i „Silent Hill”, które świetnie oddały klimat gier, i zaskarbiły sobie przychylność fanów tych produkcji. Z Maxem będzie różnie, i głosy widzów będą odmienne. Przede wszystkim z tego powodu, że film idzie bardziej w stronę thrillera, niż kina akcji.

Główny bohater jest policjantem, który z wydziału zabójstw przeniósł się do biura spraw nierozwiązanych, po tym jak jego rodzina została w bestialski sposób zamordowana. Jednego z zabójców nigdy nie znaleziono, a Max zupełnie zmienił swoje podejście do wykonywania swojej pracy. Z prawego rycerza ramienia sprawiedliwości, przeobraził się w zamkniętego w sobie, mrocznego łowcę, którego boją się nawet najgorsze męty narkotykowego podziemia. Jego poszukiwania nabierają nowego tempa, kiedy zaczyna pracować nad sprawą dziwacznych morderstw, w które wplątany jest narkotyk zwany Walkiria.

Nie będę tutaj bardziej zagłębiał się w fabułę, ponieważ została tak skonstruowana, że jeśli napiszę  więcej, to zepsuję jej smak i tajemniczość. Scenariusz odbiega trochę od gry, aczkolwiek całość świetnie oddaje mrok, zło i atmosferę piekła na ziemi, jakie odkrywa główny bohater układając diabelskie puzzle, element po elemencie. Mark Wahlberg bardzo dobrze wczuł się w rolę komputerowego detektywa. Nie ukrywam tu mojej sympatii do tego aktora, a i z  czystym sercem mogę powiedzieć, że gra aktorska jest na wysokim poziomie. Wielu twierdzi, że aktor ten nie pasuje, ale jeśli poradził sobie autor scenariusza do gry (bo właśnie on użyczył swej twarzy Maxowi w jego komputerowych przygodach), tym bardziej nie powinniśmy czepiać się co do wyboru Wahlberga. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie narkotyczne majaki Maxa, i sceny zwolnień znane z gry. Było ich mało , to fakt, ale kiedy już się pojawiały to zapierały dech w piersiach. Silną stroną filmu jest także ścieżka dźwiękowa, która została pobrana z gry. Mroczne, psychodeliczne, elektroniczne beaty, nie pozwalają na spokojną pracę naszego mózgu w czasie seansu. Uważam ten film za udaną ekranizację, jako fan gry oficjalnie przyznaję: podobało mi się. Polecam, w kinie produkcja wywiera naprawdę duże wrażenie.
autor recenzji:Jakub Lipczik

Sponsoruje nas Laurem.pl laptopy poleasingowe Kraków, a jesteśmy częścią StacjaKultura.pl
Reżyseria: John Moore
Scenariusz: Beau Thorne
Obsada: Mark Wahlberg, Mila Kunis, Beau Bridges
Gatunek: Akcja, thriller

Ocena: 6/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *