La Zona – recenzja filmu

Myliłem się jednak, gdyż reżyser – debiutant chciał potraktować sprawę (brutalnie to ujmując) południowoamerykańskich „slumsów” pod innym kątem.

Od jakiegoś czasu kino międzynarodowe bardzo podniosło swój poziom. Filmy pochodzące z bliskiego wschodu jak i Ameryki łacińskiej, stają w szranki z wielkimi hollywoodzkimi produkcjami. Może nie są tak nasycone efektami specjalnymi, gwiazdorską obsadą, i pięknymi zdjęciami, ale pod względem poziomu scenariusza i reżyserii często stoją ponad.

Film „La Zona” z początku przypominał mi „Miasto Gniewu”, które wiele lat temu zrobiło na mnie niesamowite wrażenie, i poniekąd „otworzyło mi oczy”. Myliłem się jednak, gdyż reżyser – debiutant chciał potraktować sprawę (brutalnie to ujmując) południowoamerykańskich „slumsów” pod innym kątem. Komputery poleasingowe

Produkcja już od samego początku, naznacza nam pierwszymi zdjęciami, czego mamy się spodziewać. Najpierw pięknie przystrzyżone trawniki, marmurowe wille, przechodzące w ogromny mur niczym z zamkniętej strefy w „Mad Maxie”, i metry zasieków chroniące przed niepożądanymi gośćmi. Wszystko wokół muru to sterta śmieci zbudowanych z ludzkiej biedy, cierpienia, a wszystko udekorowane smutkiem i przelaną krwią. Jednego wieczoru, w czasie burzy ogromna reklama opada na mur i niszczy jego małą część. Z drugiej strony barykady do środa enklawy, zbudowanej przez nowobogacką społeczność, przedostaje się 3 chłopców, którzy dokonują rabunku i mordu w jednym z apartamentów. Ludzie tworzący „miasto w mieście”, posiadają w środku własne prawo, reguły, a także ochronę. „Zewnętrzna” policja nie może nic zrobić w sprawie jakichkolwiek wydarzeń wewnątrz „polis”, gdyż zarząd zony zadbał o specjalny dekret. Jeden z chłopców został uwięziony wewnątrz strefy, natomiast społeczność domaga się krwi sprawców. Rozpoczynają polowanie na czarownice i nikt nie będzie ich w stanie zatrzymać. Produkcja pokazuje, jak łatwo w takich miejscach, jak podzielone gospodarczo Mexico City ustanowić własny porządek, gdy ma się na to fundusze. „To co dzieje się wewnątrz zony, zostaje w zonie”. To stwierdzenie świetnie pasuje do enklawy, jaką udało się wybudować bogatym właścicielom.

Czy pieniądze, środki i dekrety dają im możliwość decydowania, kto ma żyć? A kto umrzeć? Ich wpływy pozwalają im na stosowanie samosądu? Prawo człowieka jest wszędzie takie samo, i nikt: ani władca, ani bogaty właściciel nie może tego zmieniać. Bardzo polecam ten film, by zobaczyć jak żyje się w podobnych miejscach oraz jak pieniądze i dostatek potrafią zdeprawować, zdawałoby się, dobrych obywateli. Trochę inne kino, niż to, z którym spotykamy się na co dzień. Aczkolwiek niezwykle wartościowe. komputery Warszawa

Reżyseria: Rodrigo Pla
Scenariusz: Rodrigo Pla, Laura Santullo
Obsada: Daniel Gimenez Cacho, Maribel Verdu, Alan Chavez
Gatunek: Dramat, thriller

Ocena: 8/10

Jakub Lipczik

Jesteśmy częścią StacjaKultura.pl i ten tekst jest własnością serwisu.