Funny Games U.S. – recenzja filmu

Oto Michael Haneke, niemiecki reżyser, dawno już okrzyknięty jednym z najważniejszych współczesnych europejskich reżyserów, kręci swój pierwszy,  amerykański film, który jest remake’em jego własnego dzieła.

Haneke,  od lat bulwersuje lub prowokuje swoimi dziełami. Cztery lata po sukcesie brutalnego „Funny Games” (1997),reżyser nakręcił „Pianistkę”, ekranizację skandalicznej powieści noblistki Elfriede Jelinek,  o nauczycielce gry na fortepianie, która regularnie odwiedza sex-shopy, kina porno oraz oddaje się swoim masochistycznym zapędom,  razem z dużo od niej młodszym uczniem. Film wywołał burzę – zbierając jednocześnie gromy za rzekomy fałsz i pretensjonalność, jak i głosy zachwytu m.in. za bezkompromisowy obraz tyranii,  jaką wywiera na nas kultura we współczesnym świecie. W 2005 roku,  Haneke zaprezentował natomiast „Ukryte” (2005), historię prezentera telewizyjnego, którego życie zostaje zakłócone przez dziwne anonimy. Tu reżyser, w bardzo niejednoznacznej i dającej duże pole do interpretacji fabule, zaprezentował współczesną analizę strachu rdzennych Europejczyków przed imigrantami. Film ten, nie był już tak niejednoznacznie odbierany jak „Pianistka” i zebrał liczne nagrody, w tym europejskiego Oscara dla najlepszego filmu roku.

I oto, po wielkim sukcesie filmu „Ukryte”, Haneke tworzy amerykański remake „Funny Games” (1997) – dzieła, które przyniosło mu 10 lat wcześniej rozgłos i uznanie. Film opowiada historię rodziny, której weekendowy wypad do domu letniskowego nad jeziorem, zmienia się w horror, gdy padają oni ofiarą dwóch młodych psychopatów i ich chorych zabaw. Hanekemu udało się stworzyć w tym filmie jeden z najbardziej brutalnych obrazów przemocy w kinie. Tę zimną analizę fascynacji złem we współczesnej kulturze oraz ponury portret ludzi skonfrontowanych z niewyobrażalnym okrucieństwem, uważany jest za jeden z najważniejszych filmów lat 90.

Remake, zatytułowany ironicznie „Funny Games U.S.”, nie jest niestety nowym, odkrywczym podejściem do tej historii. Reżyser całkowicie skopiował pierwowzór z nowymi (tym razem znanymi) aktorami. Zawiedzie się ten, kto czeka na jakąś niespodziankę lub choćby drobne „mrugnięcie okiem” Michaela Haneke. Produkcja, zrobiona jest na zasadzie, jaka była powszechna w kinie lat 30. – film kręcono wtedy dwa razy, w dwóch wersjach językowych. Plan i ekipa pozostawała ta sama, wymieniano tylko aktorów, którzy nie umieli grać w danym języku. W taki sposób,  postawały m.in. hity Grety Garbo dla publiczności zarówno anglojęzycznej jak i niemieckojęzycznej.

Laptopy poleasingowe Bielsko Biała

„Funny Games” AD 2007,  jest wykonane perfekcyjnie, może nawet lepiej niż oryginał (w końcu to 10 lat później i amerykańskie pieniądze), ale dla tych, którzy znają pierwszą wersję, jedyny niepokój jaki zostaje po seansie ,to pytanie dlaczego Haneke zgodził się na takie przedsięwzięcie. Czyżby jedną z największych osobowości europejskiego kina skusiły hollywoodzkie dolary? Czy może niemiecki reżyser chciał zrobić osobiście tłumaczenie swojego dzieła „na amerykański” , by nic nie zostało utracone z oryginału? A może to jego „funny game”, tylko że z krytykami?

Produkcja: USA, Wielka Brytania, Austria, Niemcy, Francja
Rok wydania: 2007
Reżyseria: Michael Haneke
Scenariusz: Michael Haneke
Zdjęcia: Darius Khondji
Obsada: Naomi Watts, Tim Roth, Michael Pitt, Brady Corbet
Gatunek: Dramat
Czas trwania: 107min.

 

Bartłomiej Konarski

jesteśmy częścią StacjaKultura.pl, a ten tekst jest własnością owe serwisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *