Drive recenzja filmu

Dla mnie, przyznając się bez bicia, „Drive” to dopiero druga przygoda z tym reżyserem i choć słyszałem o jego dokonaniach, nic więcej nie zdarzyło mi się obejrzeć oprócz „Bronsona”. Styl Refna jest nie do podrobienia i porównania do Quentina Tarantino traktowałbym jako marną prowokację, bo mimo kilku podobieństw, są to inni reżyserzy.

 

Wystarczy spojrzeć na czołówkę filmu. Driver przemierza miasto w swoim samochodzie, w tle gra electro disco, a napisy na ekranie pokazywane są w nieco kiczowatym różowym kolorze. Dla mnie to wystarczająco dobra reklama, zwłaszcza, że później jest jeszcze lepiej. Refn w przemyślany sposób tka swoją opowieść, bez pośpiechu, napawając się każdym drobnym ujęciem i tworząc swoiste napięcie. Są to doznania zupełnie inne od tych, które dotąd przeżywałem w kinie. W „Drive” na próżno szukać długich dialogów, szczególnie na początku, gdzie akcja ma zupełnie inny charakter, jest jak cisza przed burzą. Bo to nie słowa tworzą tutaj klimat i napięcie, tylko kamera. Bardzo ważnym elementem jest również posługiwanie się kiczem. Widać to chociażby w dosadnej muzyce pop, która przypomina lata ’80 i jest świetnym dodatkiem do fabuły. Wpływ ścieżki dźwiękowej na jakość fabuły i klimat widać chociażby w czasie sceny w windzie lub jednej z początkowych sekwencji kiedy Driver zabiera Irene i Benicio na przejażdżkę. Refn tym samym z łatwością drwi z przyjętych już konwencji i utartych schematów. Główny bohater nie ma nawet imienia, bardzo rzadko cokolwiek mówi, z pozoru wydaje się być miłym, grzecznym i potulnym mężczyzną z ładną buźką. Za dnia jest mechanikiem samochodowym oraz kaskaderem w filmach,  pracującym u przyjaciela Shannona, zaś w nocy kierowcą przestępców chcących szybko uciec z miejsca zdarzenia. Refn poświęca sporo czasu na przedstawienie swoich bohaterów, pozwala obserwować ich zajęcia, charaktery, życie codzienne, napawać się klimatem, zrozumieć go. Ujęcia  są długie, często skupiają się na twarzach bohaterów. Reżyser prowadzi powolną narrację, ale precyzyjną, intrygującą i tajemniczą. „Drive” stylizowany jest na lata ’80, kino klasy B, stąd też klimat jest przytłaczający, ciężki. Widz oglądając film czuje, że temperatura z minuty na minutę podnosi się, silniki się rozgrzewają, a pozorny spokój tej opowieści zostanie za chwilę naruszony.

 

Kobieta traktowana jest w „Drive” jako przyczyna. Bardzo trafiony był wybór aktorki do roli Irene, w którą wciela się Carey Mulligan- kobieta nieskazitelna, niewinna, bezbronna, o twarzy anioła. I właśnie taki typ dziewczyny powoduje trzęsienie Ziemi, sprawia, że mężczyźni są zdolni dokonywać czynów brutalnych. Bo Irene jest przyczyną i celem jednocześnie. To tak naprawdę dla niej Driver postanawia pomóc jej mężowi w obrabowaniu lombardu. Aby chronić kobietę. Kiedy napad idzie nie tak jak powinien, Driver zrobi wszystko, aby odciąć Irene od jakiegokolwiek niebezpieczeństwa, nawet kosztem własnego życia. W tym celu porusza się po niestabilnym gruncie wchodząc w rozgrywkę z Nino i Berniem, którym musi oddać pieniądze, aby „nikomu nie stała się krzywda”. Związek bohatera z kobietą jest uduchowiony, nie ma w nim fizyczności (ta pojawia się dopiero w scenie w windzie), można powiedzieć, że jest w pewien sposób szlachetny ze strony Drivera, niewinny. Tak jakby para wiedziała, że to nie wyjdzie, że ich znajomość nie będzie miała klasycznego love story, że nie są sobie przeznaczeni i nie powinni razem przebywać. Czuć tragizm tej relacji, bo para poznając się, zburzyła ład jaki panował wcześniej.

 

 

A teraz o głównym bohaterze zagranym brawurowo przez Ryana Goslinga. Driver nie ma wzbudzać strachu, ma być intrygujący i tajemniczy (dość często powtarzające się przymiotniki w stosunku do filmu). Jest zbyt przystojny, aby widz się go bał. Ale co z tego skoro bohater odzywa się tylko kiedy musi, a kiedy już coś powie są to półsłowa. Z pozoru jest posłuszny, sam Shannon- jego pracodawca, wciska Irene opowieść o tym jak kiedyś pojawił się w jego warsztacie chłopak szukający pracy, który zgodził się dostawać tylko połowę pensji. To tworzy i buduje pozory. Bo Driver to chłopak pełen paradoksów, przeciwieństw, których nie da się wytłumaczyć. Trudno o nim powiedzieć jakoby był miły i życzliwy, może ze względu na zasady jakimi kieruje się w nocnej pracy- nigdy nie kontaktować się z byłymi klientami, nie poznawać ich imion, pracy, celu, dla którego postanawiają okraść bank czy inne miejsce pełne pieniędzy. Drugą, ciemniejszą stronę jego charakteru poznajemy w scenie w barze, kiedy właśnie jego były klient rozpoznaje go i zaczyna rozmowę- wtedy Driver daje upust słowom i po raz pierwszy uzewnętrznia skrywane emocje. Poza tym bohater sprawia wrażenie, jakby został wyjęty z taniego filmu akcji albo jakby się takich naoglądał, przywdziewając wzorce od swoich idoli- skurzana kurtka ze skorpionem na plecach, tajemniczy charakter, niedostępność, zamiłowanie do przemocy i adrenaliny- to wszystko tworzy kicz sam w sobie, a jednak Driver jest postacią z krwi i kości, zbudowaną wiarygodnie. Dokonując brutalnych czynów, czy to w scenie w windzie czy rozmawiając przez telefon z Nino, widzimy, że się boi, że wewnątrz targają nim emocje, które tak bardzo chce w sobie skryć. I jest w nim coś z mrocznego charakteru- specyficzna przemoc, która wydobywa z niego wręcz zwierzęce instynkty. Kiedy Driver rozpoczyna dokonywać aktów przemocy, robi w to w sposób opanowany, przemyślany, bezbłędny, ale jednocześnie brutalny i krwawy, nie potrafiąc przestać. I właśnie dlatego jest tak intrygujący, nigdy nie poznamy odpowiedzi dlaczego.

Jesteśmy częścią StacjaKultura.pl i sponsoruje nas laptopy poleasingowe Kraków

Refn świetnie reżyseruje, poszczególne ujęcia często widzimy w zwolnionym tempie, np. wspomniana już parokrotnie scena w windzie, która jest jedną z najlepszych sekwencji filmu. Od początku tej sceny wyczuwamy narastające napięcie. Po chwili bohater zaczyna całować Irene, w tle leci dosadna muzyka pop, a po chwili przechodzi do brutalnego aktu morderstwa na facecie z windy. Kicz w najczystszej postaci. Takich scen jest zresztą więcej, Refn dość często daje znać o swoim zamiłowaniu do przemocy i krwi. Dlatego śmiało można stwierdzić, że owa przemoc pełni w „Drive” dużą rolę. Ten kicz, czy nawet pastisz, wypełnia scenę w hotelowym pokoju, kiedy Driver musi walczyć o życie z wysłannikami Nino- scena kończy się ujęciem przedstawiającym twarz bohatera we krwi, który obserwuje pokój, upewnia się czy jest bezpieczny, wszystko z wyuczonym opanowaniem. Reżyser trzyma się swojej konwencji do samego końca, ostateczna schadzka Drivera z Berniem jest bardzo wyrazista. Reżyseria, doprowadzona w tym przypadku do perfekcji, jest najmocniejszym punktem obrazu.

 

Przy okazji, oprócz Goslinga i Mulligan w filmie zabłysnęło kilku innych aktorów. Bryan Cranston, do tej pory znany głównie z roli w serialu „Breaking Bad” tutaj zmierzył się z nieco inną rolą i poradził sobie świetnie. Najbardziej wyraziści na drugim planie są jednak Albert Brooks jako Bernie oraz Ron Perlman jako Nino- trochę zapomniani już aktorzy tutaj tworzą niezapomniane kreacje, nie do podrobienia. Muzyka w „Drive” to istny majstersztyk, który doskonale wypełnia akcję oraz buduje atmosferę i klimat. A reżyseria? Naprawdę nie dziwię się, że Refn dostał nagrodę w Cannes, bo „Drive” to dzieło skończone, nie ma w nim słabych punktów, kicz aż wylewa się z ekranu, klimat jest ciężki, pasujący do kina klasy B, a akcja poprowadzona w perfekcyjny sposób intryguje i wciąga. Na koniec trochę o scenach pościgów samochodowych, które mimo że pełnią w filmie rolę drugoplanową to ciągle są bardzo ważne, świetnie nakręcone i wypełnione emocjami.

 

Refn w swoim filmie postawił na realizm, nie ma w nim efektów specjalnych, wszystko jest prawdziwe i za to należą się oklaski. Tą wizją, czyli połączeniem realizmu i kiczu, przekonuje najbardziej.

Autor Juliusz Żebrowski

 

Tytuł oryginalny:  Drive

Produkcja:  USA

Data premiery: 16.09.2011r.

Dystrybutor:  ITI Cinema (w Polsce)

Reżyseria:  Nicolas Winding Refn

Scenariusz: Hossein Amini

Zdjęcia:  Newton Thomas Sigel

Muzyka:  Cliff Martinez

Obsada:  Ryan Gosling, Carey Mulligan, Bryan Cranston

Gatunek:  Akcja

Czas trwania: 100 min.

Ocena: 9/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *