Dragonball: Evolution – recenzja filmu

Japońskie filmy animowane stały się w Polsce popularne w latach 90-tych. Wzbudzały trochę kontrowersji (np. „Yattaman”), ale biły też rekordy popularności („Tsubasa”). „Dragon Ball” należał do tej produkcji, która w bardzo szybkim tempie opanowała wszystkich fanów animacji. Do podobnej sytuacji doszło też w innych częściach świata.

Autor mangi Akira Toriyama stał się najbardziej znanym twórcą komiksowych historii o smoczych kulach. Tak jak w przypadku większości popularnych komiksów, tak i teraz ktoś musiał wpaść na pomysł nakręcenia filmu fabularnego. Był jednak jeden problem. Japońskie mangi i anime naładowane są pewnym pierwiastkiem mentalnym, na który składa się inne poczucie powagi, humoru, romansu itp. To, że mieszkańcy wysp japońskich, z własnych rysunkowych cyklów robią nawet musicale, to nie znaczy, że my podołamy stworzeniu i zrozumieniu ich ekranizacji . I tak, ktoś albo bardzo odważny, albo niezmiernie głupi jak James Wong odważył się na wyprodukowanie „Dragonball: Ewolucja”.

laptopy poleasingowe Kraków

Fabuła nie należy do zawiłych, gdyż opiera się na misji zdobycia smoczych kul przez głównego bohatera (Goku), przed czarnym charakterem jakim jest Piccolo. Dzięki nim można przywołać mistycznego smoka, który będzie w stanie spełnić jedno życzenie.

Cała historia przeplata wiele wątków anime i mangi, doprowadzając też do kilku przekłamań, co spowoduje na seansie krzyk paniki fanów i łzy frustracji. Film jest naładowany naprawdę dobrymi efektami specjalnymi i świetnymi scenami walk. Niestety momentami próby przeniesienia humoru z anime, robią się dość żenujące. Natomiast Goku to nie znany wszystkim dzielny gapa, ale kompletny idiota, który w dodatku jest naiwny jak dziecko i wcale nie staje się przez to zabawniejszy. Aktorsko jedynie sytuację ratuje Chow Yun Fat, który jako wspaniały aktor starej, chińskiej szkoły, umiał znaleźć się nawet w roli zwariowanego mistrza Roshi. Produkcja to „crap”, który zostanie obejrzany, ale wyłącznie przez „zawodowców”. Sam jako fan serii Toriyamy nie mogłem stać biernie obok premiery. Było zabawnie, ale proszę wszystkich, którzy mają zamiar dokonywać czegoś podobnego…
Zostawcie japońskie filmy animowane w spokoju! 😉

Jakub Lipczik

Produkcja: USA, Hong Kong
Rok wydania: 2009
Reżyseria: James Wong
Scenariusz: Ben Ramsey
Obsada: Justin Chatwin, Chow Yun Fat, Emmy Rossum
Gatunek: Fantasy, akcja

Ocena: 3/10

Fot. materiał promocyjny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *