Czy aktorstwo odejdzie kiedyś w zapomnienie?

Trójwymiarowa grafika przyczyniła się m.in. do osadzania fabuły w wymyślnych, nierealnych wręcz sceneriach. Na chwilę obecną wyglądają niezwykle naturalnie, jakby naprawdę istniały w naszej rzeczywistości. Unowocześnieniu nie uległ tylko i wyłącznie krajobraz. Fala graficznej rewolucji dotknęła również ludzi…

Gry komputerowe bazują na wyimaginowanych bohaterach, którymi sterują gracze tudzież się w nich wcielają. Rozpoczynają magiczną przygodę, gdzie niebezpieczeństwo czyha niemalże na każdym kroku. Nie ulega wątpliwości, że jest to świat sztuczny, oparty całkowicie na grafice komputerowej, jednak bywa porażająco realny. Oglądamy w nich jakby prawdziwych ludzi, zamieszkujących – w zależności od fabuły – fantastyczne krainy, rządzone przez demoniczne moce. Najlepsze produkcje oddają wrażenie autentyczności, w której bardzo ciężko doszukać się różnic od świata rzeczywistego, są wręcz ledwie zauważalne (pod kątem wizualnym). Grafiką trójwymiarową zainspirowali się zatem również i twórcy filmów, kreując widowiska w całości na niej oparte. W tym momencie nie mamy do czynienia tylko z elementami krajobrazu, ale także z tzw. komputerowymi aktorami, wcielającymi się w przeznaczoną im rolę.

Beowulf” – komputerowi aktorzy są upodobnieni do znanych nam sław ze świata kina m.in. Anthonego Hopkinsa, Angeliny Jolie tudzież Johna Malkovicha i przy tym bardzo dobrze „odgrywają” swoje role:

Final Fantasy: The Spirits Within” – większość postaci jest wymysłem, nie mającym odwzorowania w rzeczywistości, jednakże wyraźnie odznacza się fascynacja twórców osobą Bena Afflecka – jeden z głównych bohaterów niesamowicie go przypomina:

[strona_podzial]„Final Fantasy VII: Advent Children” – w tym przypadku bohaterowie są odwzorowaniem wymyślonych uprzednio postaci z gry firmy Squaresoft; zamiast tzw. kwadracików z pierwszego pomysłu „Final Fantasy VII”, oglądamy na ekranie „ludzkie” (i nie tylko) sylwetki:

Obecnie takich filmów wcale nie jest na pęczki, lecz coraz częściej się o nich słyszy. Bez wątpienia mogą rozpocząć nową erę kinematografii – całkowicie związaną z komputeryzacją, zaś jedynym elementem jakiegokolwiek „udziału” (w całokształcie widowiska, nie w jego tworzeniu) człowieka będzie wówczas podłożenie przez niego głosu pod daną postać. Głos bowiem można przerabiać, ale nie da się go stworzyć.

Komputerowym aktorom
jeszcze daleko do ideału, jedynie czasami można odebrać wrażenie, że są „z krwi i kości”. Ich mimiki oraz gestykulacje nie zawsze pokrywają się z naszymi „naturalnymi” odruchami. Mimo wszystko, znając już niesamowity postęp różnych technologii i spodziewając się dalszego ich rozwoju, możemy kiedyś być świadkami pojawienia się na ekranie wyimaginowanego bohatera – perfekcyjnego w każdym calu, w niczym nie odróżniającego się od nas samych, naszych przyjaciół, rodziny tudzież znajomych. „Prawdziwego” człowieka z krwi i kości, jednak będzie to wówczas jedynie złudzenie.

Czy zawód aktora może kiedyś odejść w zapomnienie? Istnieje duże prawdopodobieństwo. Szczęśliwie dla aktorstwa, możemy spodziewać się tego przynajmniej za kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Wówczas, gdy uda nam się zdobyć szczyt możliwości technologicznych.

Materiał pochodzi z portalu StacjaKultura.pl i jest jego własnością. Blog jest upamiętnieniem wielkiej witryny i jest sponsorowany przez AMSO Laptopy poleasingowe warszawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *