20 najlepszych momentów w historii kina!

Pozwolę sobie pochwalić się Wam moimi ulubionymi i według mnie najlepszymi scenami filmowymi. Mogę nie trafić w niektóre gusta lub poruszyć kogoś ambicję filmową, ale te momenty naprawdę bardzo dużo dla mnie znaczą. Kiedy do nich wracam, to mam wrażenie, że wywarły na mnie jeszcze większy wpływ niż mi się zdaje. Zapraszam, teraz zobaczycie przed sobą kawałek mojej duszy.

 

Miejsce 20. „Enter The Dragon” („Wejście Smoka”)– ostateczna scena walki.

Oto i on! Mistrz sztuk walki bez strefy wagowej, nieprzejednany oraz niepokonany wojownik. Tak tajemniczy, jak jego śmierć. Pozostawił po sobie ogromną spuściznę w postaci filmów, które stworzyły podwaliny kina akcji. Był przyczyną mojego zafascynowania sztukami walki oraz dalekim wschodem. Wielki człowiek i niezapomniana postać, która na wielu z nas wywarła ogromne wrażenie w czasie naszego dzieciństwa. Widziałem tę ostatnią walkę milion razy, a ciągle wydaje mi się świetna. Genialne ujęcie kiedy „King” smakuje swoją krew.

laurem.pl laptopy poleasingowe Kraków

Miejsce 19. „Rocky” – kompilacja treningów.

Sceny, w których nasz bajeczny bokser trenuje, elektryzowały mnie za każdym razem. W każdej z części- najbardziej nie mogłem doczekać się tego momentu. Świetnie zrealizowany, z fantastyczną ścieżka dźwiękową był na pewno motorem napędowym dla wielu przyszłych sportowców zawodowych jak i amatorów. Sam „Sly”, który perfekcyjnie podchodził do wszystkich filmów, urósł do miana świetnego reżysera i scenarzysty właśnie dzięki postaci niezłomnego boksera Rocky’ego Balboy. Ciekawie, czy wie, że był jedną z przyczyn zaszczepienia we mnie miłości do sportu?

Miejsce 18. „The Crow” („Kruk”)– Eric zabija T-Bird’a i ujawnia się jako mściciel o imieniu Kruk.

Moje pierwsze spotkanie z ekranizacją komiksu i samym komiksem. Do dzisiaj uważam, że pod każdym względem „Kruk” jest najlepszą adaptacją powieści obrazkowej, a scena, którą Wam prezentuję wtedy niemalże „urwała mi głowę”. Dzisiaj reaguję na nią trochę lżej, ale ciągle uznaję ją za niesamowity moment. Zresztą nieodżałowany Brandon Lee, którego dorwały tajemnice własnego ojca. Tutaj narodziła się moja pasja do komiksów. [strona_podzial]
Miejsce 17. „Desperado”– otwierająca scena z gitarą.

Gitara, Antonio Banderas, meksykański klimat i Robert Rodriguez. Tylu magicznych składników trzeba było, aby stworzyć jedną z najlepszych scen muzycznych w historii kina. Mało tego, piosenka śpiewana przez głównego bohatera nadaje tak rewelacyjny klimat, że wrzucona na sam początek po prostu przykuwa nas do obrazu. Fantastyczna robota.

Miejsce 16. „V Like Vendetta” („V jak Vendetta”) – V przedstawia się Eve.

W bardzo dobrej ekranizacji najlepszego komiksu, jaki miałem okazję czytać (twórca: Alan Moore) „V jak Vendetta”, główny bohater o imieniu V wykonuje najbardziej elektryzujący i intrygujący monolog, jaki słyszałem. Używając bajecznego, brytyjskiego akcentu, Hugo Weaving rozbija wręcz naszą psychikę, a następnie składa ją z powrotem na swój własny sposób. Warto też zwrócić uwagę na to, że 85% z wypowiadanych słów zaczyna się na v i występują one jedno po drugim. Fantastyczne.

Miejsce 15. „Forrest Gump” – historia gry w ping ponga.

To, jak film z udziałem genialnego Toma Hanksa wpłynał na rozwój filmu nie trzeba nikomu tłumaczyć. Ale moment, w którym Forrest opowiada o swojej przygodzie z ping pongiem- jest po prostu magicznu. Za każdym razem otwiera naszą buzię i musimy pomagać sobie rękami, żeby zamknąć ją spowrotem. [strona_podzial]
Miejsce 14. „Hero” – walka Bezimiennego z Niebem.

Wybrałem ją nie tylko dlatego, że jest najpiękniej zrealizowaną i nakręconą sceną walki, jaką widziałem. Ale była katalizatorem mojej fascynacji dalekim wschodem, a cały film sprawił, że nie tylko zachód, ale wielu ludzi nierozumiejących tamtej kultury, zaczęło się nią interesować. Poza tym na nagrodę zasługuje już sam pomysł walki naszych bohaterów w myślach. Walka w wykonaniu największych „azjatyckich smoków”, czyli Donniego Yena i Jet’a Li.

Miejsce 13. „Devil’s Advocate” („Adwokat Diabła”) – „próżność… ewidentnie mój ulubiony grzech…”

Filmy z Alem Pacino to po prostu arcydzieła. Ale wzbogacony jeszcze o Keanu Reeves’a „Adwokat Diabła” jest produkcją po prostu przerażającą. Ucząca i bardzo mocna w swojej wymowie scena ludzkiej próżności jest bezcenna, dlatego też znajduje się właśnie w tym miejscu.

Miejsce 12. „Death Proof” – lapdance.

Dlaczego? Bo jest super seksowna, ostra, gorąca, niesamowita, wystrzelona wręcz w kosmos, miażdzy, niszczy i wyrywa z siedzenia. Trzeba oglądać tę scenę koniecznie z rozwiązanymi butami, bo mieszanka Kurta Russela oraz pikantnego tanća Vannessy Ferlito wysadza z nich już po 3 minutach. Brawo Quentin Tarantino![strona_podzial]
Miejsce 11. „The Protector”– najdłuższa i najlepsza scena walki w historii kina akcji.

Tony Jaa to obecnie najlepszy kaskader Azji i prawdopodobnie globu. Dzięki niemu mogę zaprezentować Wam najdłuższą scenę pojedynku, która nie była montowana. Wszystko kręcone jest na jednym kadrze. Nawet stara gwardia na jednym z rozdań Taurusów (nagród dla kaskaderów). Chodzi oczywiście o Jeta Li i Jackie’go Chana, którzy przyznali, że Tony idealnie zastąpi ich na rynku.

Miejsce 10. „Green Street Hooligans” – ostatnia bitwa West Ham kontra Millwal.

Piękna ścieżka dźwiękowa, rewelacyjni aktorzy, przerażająco smutny koniec filmu. „Hooligans” to znakomita opowieść o typowo męskiej przyjaźni, którą powinien zobaczyć każdy. I nie mówię tu tylko o mężczyznach.

Miejsce 9. „Iron Man”– Tony Stark vs F22 Raptor.

Kolejny raz ekranizacja komiksu. Nie bez kozery, gdyż wprowadziła tego rodzaju gatunek filmowy na zupełnie inny poziom. Moment, w którym do mocnej rockowej muzyki Iron Man walczy z jednymi z najlepszych amerykańskich myśliwców, powoduje gęsią skórkę i szybsze tętno. Tzw. ostra jazda bez trzymanki i to zupełnie bez efektów ubocznych. [strona_podzial]
Miejsce 8. „Scent Of The Woman” („Zapach Kobiety”) – taniec.

Kolejna scena muzyczna, tym razem w wykonaniu mistrza amerykańskiego kina. Moment, w którym grany przez Al’a Pacino pułkownik tańczy do niesamowitej smyczkowej muzyki z młodą kobietą zapiera dech w piersiach. Podstarzały, stetryczały, a w dodatku niewidomy. Mimo wszystko może mieć każdą kobietę, jaką tylko sobie zapragnie. Warto dodać, że w czasie kręcenia „Zapachu Kobiety” Al Pacino poprosił młodą aktorkę improwizując. Tej sceny tak naprawdę nie miało w ogóle być. Na szczęście się pojawiła i możecie korzystać z jej perfekcyjności.

Miejsce 7. „Fight Club” („Podziemny Krąg”) – ostatnia scena, cała misja miała sens.

David Fincher stworzył ciężki, a zarazem poruszający i fascynujący film, który dla miłośników kina jest pozycją obowiązkową. Daje do myślenia oraz wypuszcza z kina widzów, którzy zastanawiają się nad sensem swojego istnienia. Niezapomniane doświadczenie, którego zwieńczeniem jest właśnie ta finałowa scena.

Miejsce 6. „Public Enemies” („Wrogowie Publiczni”) – tak się podrywa dziewczyny.

Znakomita krecja Johnny’ego Deppa, który świetnie oddał character najlepszego złodzieja w historii USA- Johnny’ego Dillingera. Moment, w którym rozmawia ze swoja życiową partnerką po raz drugi jest iście magiczny. Bo jak poderwać kobietę rangi Billie Frechette tylko kilkunastoma słowami? A właśnie tak. Coś pięknego.[strona_podzial]
Miejsce 5. „Dark Knight” („Mroczny Rycerz”) – Joker pokazuje swój czarodziejski trik.

Sława, jaką przyniosła rola Jokera wyśmienitemu aktorowi, jakim był Heth Ledger znana jest na całym globie. Kino straciło ogromny potencjał wraz ze śmiercią aktora. „Ledgerowy” Joker to istny majstersztyk. Wykonywany za pierwszym razem przez Jacka Nicholsona był bardzo dobry, ale przy odmianie Hetha Nicholson wypada niczym clown, który uciekł z podmiejskiego cyrku. Straszny, zarozumiały, inteligentny, budzący ogarniający lęk i niepokój. Niezapomniany moment.

Miejsce 4. „Braveheart” („Waleczne Serce”) – wolność ponad wszystko.

Kiedy William Wallace wzywa swoich ludzi do walki o wolność, na polu bitwy nie ma ani jednego Szkota, który nie wierzy w to, o co walczy. Genialna kreacja Gibsona i świetny debiut reżyserski. Film chwytający za serce oraz wszystkie pozytywne pierwiastki, jakie w sobie mamy. Ta produkcja powoduje, że co roku czczę dzień wolnej Szkocji i płaczę za każdym razem, gdy lwim rykiem główny bohater wykrzykuje ostatnie słowo: wolność!

Miejsce 3. „300” – Sparta nigdy się nie podda!

Leonidas, w wykonaniu Gerard Butlera, stał się już ikona popkultury, a wyrażenie „to jest Sparta” wykonano już w conajmniej 1000 różnych remixach. Niesamowite widowisko, które dosłownie każdą sceną niemalże wyrywa z fotela. Piękny film na podstawie jeszcze lepszego komiksu. [strona_podzial]
Miejsce 2. „Conan The Barbarian” („Conan Barbarzyńca”) – co jest najlepsze w życiu?

Jeden z pierwszych filmów z naszym ukochanym gubernatorem, który miałem okazję oglądać. Jednocześnie jest on jedną z najlepszych kreacji Schwarzeneggera, który w Conanie nieco drażni nasze uszy niewyćwiczonym akcentem. Nie wyobrażam sobie remaku tej produkcji, bo jest nie tylko bardzo dopracowana, ale największym jej atutem jest właśnie główny bohater, którego nie wyobrażam sobie w innej postaci. Scena, w której Conan rezolutnie oznajmia co według niego jest najlepsze w życiu, jest po prostu bezcenna.

Miejsce 1. „Miami Vice ep. 1” („Policjanci z Miami odc. 1”) – Phil Collins, Tubbes, Crockett… czego chcieć więcej?

Dojechalismy do końca mojego plebiscytu. Wielu z Was może się pewnie zastanawiać, dlaczego umieściłem właśnie tę scenę? Zrobiłem to dlatego, że jest po prostu genialna. Wykorzystane w niej zdjęcia na samochodzie i w czasie jazdy głównych bohaterów stworzyły podstawy ujęć pościgów oraz wszelkich zdjęć samochodowych w amerykańskim filmie sensacyjnym. Dodatkowo, niezapomniane kreacje Dona Johnsona i Philipa Michael’a Thomasa. Wszystko wzbogace magicznym oraz delikatnym kawałkiem Phila Collinsa „In the Air Tonight”. Stworzyły według mnie najlepszą scenę filmową w historii kina. Mam nadzieję, że przedstawionych 20 pozycji pokazało niektórym z Was coś nowego, ciekawego, a nawet- czego wcześniej w sztuce, jaką jest kino nie zauważaliście. A może niektórzy się ze mną zgadzają i mieli podobne odczucia, oglądając w swoim życiu po raz pierwszy te niezapomniane momenty?

Film to magia, na którą (na szczęście) większość z nas stać, więc starajmy się korzystać z niej świadomie i w pełni, aby przynosiła nam jak najwięcej przyjemności.

Jakub Lipczik autor tekstu

Jesteśmy częścią StacjaKultura.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *